10 grudnia 2011

Sukienka jak druga skóra - III odsłona sesji

Ze wszystkich czterech uszytów, które brały udział w sesji, tę sukienkę darzę największym uczuciem. I te zdjęcia podobają mi się najbardziej. Jestem zafascynowana uchwyconym klimatem, kolorami, światłem odbijającym się we włosach. Miodzio.

Czasem mam tak, że coś na siebie założę i czuję się w tym fenomenalnie. Ubranie jest jak druga skóra - jest ale jakby go nie było. Pełna harmonia. Moje wewnętrzne "ja" wyrażone przez ubiór. Tak właśnie czuję się w tej sukience. Ona odzwierciedla mój charakter, zmienność nastrojów, jasne i ciemne strony życia.
Zabrzmiało pompatycznie...

Zdjęć sporo ponieważ były robione w różnych pomieszczeniach w "Sephi" - także w tych remontowanych.




Nie wiem czy Szanowni Czytelnicy zwrócili uwagę na fioletowe wstawki (podkreślone wypustką), które nie były widoczne gdy sukienka wisiała na wieszaku:





I zmieniamy nastrój
. Jak widać fotografa poniosło ;)
Pozdrowienia dla ekipy remontowej, która chętnie podzieliła się narzędziami budowlanymi :]







Foto: Robert Kamiński



Gdyby kogoś interesowało:
* sukienka - made by Susanna
* koturny - allegro


Pozdrawiam!!

8 grudnia 2011

Profesjonalne krzywiki krawieckie

Proszę Państwa zaszalałam!
A co! Postanowiłam sprawić sobie prezencik świąteczno-urodzinowy.
Poza tym na te krzywiki "miałam smaka" od dłuższego czasu. Były w promocji ale gdy w końcu podjęłam męską decyzję o zakupie - promocja skończyła się. Normalka. Na szczęście Święta niebawem więc Ula znów kusi ceną :) Tym razem zadziałałam szybko. Kurier też spisał się na piętkę i już mogę się nimi cieszyć.

A więc oto one - profesjonalne krzywiki krawieckie ze Złotego Kroju.
Są wykonane z akrylu - tym samym są lekkie i poręczne. Wiem, że są tańsze odpowiedniki z drewna ale one w ogóle mi się nie podobają. A u mnie względy estetyczne odgrywają dużą rolę :)




Krzywiki są umieszczone w etui w którym można je przechowywać. Z kolei na etui znajdują się rysunki pomocnicze, które wskazują w jakich miejscach używać danego krzywika - taka mała instrukcja obsługi.



Myślę, że znacznie ułatwią mi krawiecki żywot nie tylko podczas wykreślania form ze ZK czy z Burdy. Jeśli zapragnę skonstruować własną formę to mam już niezawodną pomoc. Dawno, dawno temu korzystałam z krzywików, których używał brat podczas tworzenia projektów budowlanych. Nie powiem, mimo, że pochodziły z wczesnych lat 80-tych całkiem sprawnie działały. Niestety gdzieś się zawieruszyły i nie potrafię ich odnaleźć.
Gdyby ktoś reflektował na krzywiki to można je kupić TU.

Pozdrawiam!

6 grudnia 2011

Rerto klimaty w obiektywie Roberta Kamińskiego

To zdecydowanie jedna z moich ulubionych sukienek.
Co prawda pokazywałam Wam już zdjęcia sukienki na sobie ale nie mogłam się oprzeć i postanowiłam wykorzystać okazjonalną sesję w "Sephi".
Moim zdaniem sukienka idealnie wkomponowała się w klimat tego miejsca.






A to podobno ulubione zdjęcie mojej Teściowej ;) Pozdrowienia dla Mamy!


Zawaliłam sprawę z butami, miały być brązowe czółenka ale w tym pośpiechu zapomniałam je zmienić.


Gdyby kogoś interesowało:
* sukienka - Susanna (Złoty Krój)
* czółenka - allegro
* naszyjnik - Atmosphere

Pozdrowionka!

2 grudnia 2011

Recyklingu ciąg dalszy - spódnica made by Susanna

Wąska spódniczka uszyta z resztek kaszmiru w kolorze morskim i pomarańczowym.
Pierwotnie zamiast pomarańczowych wstawek miały być dwa rzędy czarnej wypustki ale efekt końcowy nie przypadł mi do gustu. Było ciemno i buro. Kontrastowe wstawki świetnie ożywiły całość i optycznie wyszczupliły strategiczne miejsce jakim jest pupa kobiety :)

Funkcję tzw, "pazura" pełni zamek, który można dowolnie wysoko rozpiąć ukazując zgrabną nogę (a nawet dwie) ;). I wreszcie zużyłam resztkę czarnej podszewki, która zalegała na półce od dawien dawna. Słowem: recykling pełną gębą.


Spódnica jak i 3 inne sukienki, które już pokazywałam na blogu, wzięły udział w sesji zdjęciowej w klubie "Sephia" w Bielsku-Białej.

Podsumowując:

- fotograf: Robert Kamiński
- pomoc fotografa i dobra dusza: Asia Batkowska
- gość specjalny: 2,5 letni Karolek, synek Asi :)







Gdyby kogoś interesowało:
* spódnica - made by Susanna
* bluzka - Vero Moda (lumpeks)
* czółenka - allegro

Pozdrawiam!

28 listopada 2011

Opaska

Ot nic wielkiego - opaska stworzona na potrzeby sesji. Bardzo łatwa w wykonaniu (filc + koraliki) i chyba trochę zbyt infantylna. Ale kolorystycznie pasuje. Mam ochotę popełnić więcej takich opasek, choć nie jestem przekonana czy z racji wieku powinnam takowe nosić ;)





Pozdrawiam!

23 listopada 2011

Susanna odpowiada na pytania: tkaniny - jak kupować

Do napisana tego tekstu sprowokowała mnie Newyorka, która pyta: "A czy mogłabyś opisać dla laików jakie materiały na początek kupować i jakie są najbardziej wydajne i uniwersalne? Po prostu w jakie najlepiej inwestować?" Nie jestem ekspertem ale tym co wiem podzielę się z szanownymi Czytelnikami bloga.

Wbrew pozorom nie jest to proste pytanie. I jest to temat rzeka.
Leniwiec ze mnie straszny dlatego wybieram tkaniny, które raczej nie będą sprawiać kłopotów podczas szycia. Jak ognia unikam cienkich satyn, lejących muślinów czy delikatnych jedwabi. Nie przepadam też za sztruksem bo "sypie się" podczas krojenia i szycia. Jeśli nie muszę to tych tkanin nie dotykam. To nie najlepiej o mnie świadczy ale cóż... taka jestem.

Jeśli chodzi o sam wybór tkaniny to moim zdaniem całkiem sporo zależy od posiadanej maszyny oraz od bariery psychicznej. Szyjąc na wiekowym Łuczniku mojej Mamy nie porywałam się na tkaniny cienkie i delikatne, ponieważ byłam z góry uprzedzona. Ta maszyna była dość toporna, czasem "wciągała" tkaninę w ząbki transportera co zwykle kończyło się wyszarpaną dziurą. Gdy przesiadałam się na nową (wówczas) Husqvarnę, to zyskałam więcej odwagi więc moja kreatywność pod względem doboru tkanin wzrosła. Obecnie nadal staram się unikać niektórych tkanin, aczkolwiek jest to niezwykle trudne szczególnie w sezonie letnim, kiedy to nie zakładam sukienek uszytych z ciepłej wełenki a raczej lekkie i przewiewne stroje ;)

Newyorko jeśli jesteś początkującą krawcową to wybieraj raczej tkaniny sztywniejsze i grubsze. Takie, których brzegi łatwo obszyjesz zygzakiem a tym samym zabezpieczysz przed strzępieniem.

Pewniaki:
- jeans (zdekatyzować przed szyciem)
- elanobawełna (zdekatyzować przed szyciem)
- dżersej (elastyczna ale gruba więc szyje się świetnie)
- flanela (nie za gruba ale szyje się dobrze)
- titanic (świetna na spodnie, sukienki)
- wełna/elanowełna (prać chemicznie)
- satyna grubsza, elastyczna (jeśli szukasz czegoś na np. sukienkę wieczorową, uwaga na prasowanie! Tylko na sucho bo porobią się zacieki)
- tafta (dobra na ubrania z przeznaczeniem na "wielkie wyjścia")
- żakard (zdekatyzować przed praniem)
- len (zdekatyzować przed praniem)
- żorżeta (hmmm niby dobra na bluzki ale jest dość cienka, jednak bardzo chętnie kupowana)
Rodzajów tkanin jest znacznie więcej ale te są chyba najbardziej popularne.
Mocno elastycznych i rozciągliwych dzianin (np. tzw. golfówka) też unikaj - jeśli nie posiadasz overlocka albo przynajmniej ściegu overlockowego w zwykłej maszynie. Już na starcie możesz się bardzo mocno zdenerwować i próby szycia wyjdą Ci bokiem.

Co do wydajności to standardowo większość tkanin ma (+/-) ok. 150 cm szerokości . Niedawno kupiłam dzianinę, która miała tylko 120 cm szerokości, zdarzały się też takie, które miały 140 cm szerokości - o tym fakcie przez zakupem powinien poinformować sprzedawca w sklepie. Na wszelki wypadek dopytaj.

Na końcu ostatnia kwestia: jak samemu sprawdzić czy tkanina, którą zamierzamy nabyć jest warta zakupu?! Zwyczajnie: ORGANOLEPTYCZNIE :)
Większość z nas dysponuje dłońmi oraz narządem wzroku a więc:
- przypatrz się czy tkanina nie ma jakiś skaz, przebarwień, plam - mogą się pojawić dopiero wewnątrz beli po rozwinięciu tkaniny. Niedawno kupiłam śliczną dzianinę ubrudzoną na złożeniach. Kupiłam ją celowo i z premedytacją – w praniu wszystko zeszło.
- bele materiału leżą ciasno jedna obok drugiej, są często wyciągane, przekładane - jeśli zauważysz na tkaninie lekkie zmechacenie to radzę zastanowić się nad zakupem. Gotowy ciuszek będzie miał tendencje do mechacenia się.
- jeśli tkanina jest oblepiona paprochami, nitkami, włosami to wiadomo, że gotowe ubranie będzie "łapać" wszystkie "puszki-kłębuszki". Tutaj wiele zależy od wytrzymałości psychicznej - jeśli to nie stanowi problemu to OK, można kupować. Natomiast, nie trzeba obrażać się na sztruks z dłuższym włosem czy welur - taka ich natura :)

A teraz to co lubię najbardziej - dotyk! Uwielbiam dotykać tkaniny, gładzić je, mieść w dłoniach. Przed zakupem sprawdzam jak tkanina zachowuje się po zmięciu w dłoni, czy szybko wraca do pierwotnego kształtu, czy zagniecenia są mocne. Lekko naciągam sprawdzając elastyczność, sprawdzam, czy dzianina nie „gubi oczek” i patrzę pod światło czy nie prześwituje. To wszystko. Przy zakupie raczej nie kieruję się nazwą tkaniny, czyli nie przychodzę do sklepu i nie mówię: "poproszę 1 m elanobawełny". Chyba, że przychodzę z zamiarem zakupu konkretnej tkaniny pod konkretny projekt. Zdarza się ale sporadycznie.

W każdym razie warto zaufać intuicji i zmysłom, w które zostałyśmy wyposażone. Choć nie powiem... czasem zaliczę wpadkę, z której staram się wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Czekam na Wasze spostrzeżenia, napiszcie na co jeszcze zwracać uwagę. Mi nic więcej do głowy nie przychodzi :)

Pozdrawiam i życzę radosnych zakupów!

21 listopada 2011

Faza na cięcia - sukienka made by Susanna

Spodobały mi się fasony proste i oszczędne w formie. Jestem zauroczona cięciami. Powiem więcej - mam na tym punkcie bzika. Faza na cięcia trwa od dłuższego czasu i póki co nie zanosi się na jakiekolwiek zmiany w tym temacie.

Sukienka, którą chcę Wam dziś pokazać, została uszyta z resztek dżerseju, który zostawiła mi Alicja. Słowem... recykling. Wizja co z czym połączyć pojawiła się spontanicznie. Od siebie musiałam dodać tylko trochę cienkiej dzianiny, która czekała ponad rok czasu na swój debiut :)

Powiem jedno: dawno nie szyło mi się tak dobrze. Szyłam jak w amoku. Materiał wręcz sam układał się pod stopką maszyny. I jestem naprawę zadowolona z efektu końcowego oraz z wykończenia. Cięcia nie są identyczne jak w sukience Alicji. Poza tym podkreśliłam je czarną wypusktą.

Póki co zdjęcia na wieszaku. Jak widać uszytek prezentuje się smętnie a kolory są przekłamane.
Tak, na żywej bryle też będą :) Ale o to musi zadbać Robert.



Pozdrowionka!!