Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bohaterka domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bohaterka domu. Pokaż wszystkie posty
25 listopada 2022
21 marca 2020
Nowe życie starych krzeseł... i nie tylko.
Jeśli jeszcze tego tutaj nie pisałam to wiedzcie, że uwielbiam stare meble. Dla mnie to zawsze są przedmioty z duszą, niepowtarzalne i tak różne od masówki.
Nie mogę przejść obojętnie obok wszelkiego rodzaju wystawek, targów staroci czy komisów z meblami używanymi. Ciągnie mnie tam i zawsze oczyma wyobraźni widzę jak dany mebel mógłby wyglądać po renowacji. Poza tym jest mi ich po prostu żal. Kiedyś służyły ludziom, były potrzebne a teraz leżą na bruku, w zatęchłej piwnicy albo w komisie i czekają być może na koniec. Dobra trochę dramatyzuję ale to nie zmienia faktu, że moje serce ciągnie do staroci. Dlatego też dziś chcę Wam pokazać dwa krzesła i komodę, które zyskały drugie życie :)
Nie mogę przejść obojętnie obok wszelkiego rodzaju wystawek, targów staroci czy komisów z meblami używanymi. Ciągnie mnie tam i zawsze oczyma wyobraźni widzę jak dany mebel mógłby wyglądać po renowacji. Poza tym jest mi ich po prostu żal. Kiedyś służyły ludziom, były potrzebne a teraz leżą na bruku, w zatęchłej piwnicy albo w komisie i czekają być może na koniec. Dobra trochę dramatyzuję ale to nie zmienia faktu, że moje serce ciągnie do staroci. Dlatego też dziś chcę Wam pokazać dwa krzesła i komodę, które zyskały drugie życie :)
3 czerwca 2018
Moja kuchia po przeszło 2 latach od malowania.
Już od dobrych kilku miesięcy otrzymuję od Was zapytania o to, jak spisuje się farba V33 na frontach mojej kuchni. Chcę dziś pokazać kuchnię po przeszło 2 latach intensywnego użytkowania i szczerze opisać swoje wrażenia.
11 czerwca 2017
Zrobiłam to! Nowe pokrycie na starą kanapę.
Doprawdy nie wiem co mi 2 lata temu strzeliło do głowy ale ubzdurałam sobie zakup nowej, JASNEJ kanapy - mając w domu małe dziecko :) Wymarzoną kanapę znalazłam w "AGACIE". Kanapa została obita beżowym materiałem, z którego rzekomo miały schodzić plamy: "wystarczy pielucha tetrowa i szare mydło - plamy zaraz schodzą" - mówili. A ja wierzyłam w to, że będę o kanapę dbać, na bieżąco spierać wszelkie plamy i nie pozwalać dziecku jeść na niej kanapek z dżemem truskawkowym...

10 maja 2017
Nowe łóżeczko Stasia i nowa pościel
Od pewnego czasu przymierzaliśmy się do zakupu nowego łóżka dla Stasia. Jeśli pamiętacie wpis o remoncie pokoju Młodego możecie zapytać: "a cóż się stało z łóżeczkiem z IKEA, które przemalowałaś??"

22 listopada 2016
Proszę Państwa ujawniam się :)
Myślę sobie, że sporo osób które szyje i czyta blogi krawieckie, zastanawia się czasem, jak wyglądają pracownie koleżanek po fachu. Wiadomo, jedni szyją w domu w osobnym pokoju, inni szyją w małym kąciku wydzielonym z pokoju a jeszcze inni mają swoje pracownie. U mnie sprawa wygląda jeszcze nieco inaczej ponieważ prowadzę sklep internetowy i szyję/poprawiam na zlecenie. I to wszystko w jednym ciasnym pomieszczeniu do którego serdecznie Was zapraszam :)
12 listopada 2016
Tablica magnetyczna handmade - DIY!
Tablica z możliwością przypięcia karteczek z krótkimi notatkami czy wizytówkami to moim zdaniem absolutny must have każdego biura/pracowni/sklepu.
Sprawdzi się także w domu np. w pokoju dziecka czy kuchni.
Takie tablice można bez problemu kupić ale można także wykonać samodzielnie. Jak? Poniżej zamieszczam szybki przepis :)
Sprawdzi się także w domu np. w pokoju dziecka czy kuchni.
Takie tablice można bez problemu kupić ale można także wykonać samodzielnie. Jak? Poniżej zamieszczam szybki przepis :)
30 października 2016
Helmut, przywitaj się z Państwem.
Dzień dobry!
Nazywam się Helmut i mam... yyyy dużo lat :)
Nikt nie wie ile ale podobno urodziłem się przed wojną. Drugą, światową.
To w sumie nieważne. Ważne, że moim właścicielom spodobałem się 6 lat temu i kupili mnie od faceta, który trzymał mnie w blaszanym garażu.
Nazywam się Helmut i mam... yyyy dużo lat :)
Nikt nie wie ile ale podobno urodziłem się przed wojną. Drugą, światową.
To w sumie nieważne. Ważne, że moim właścicielom spodobałem się 6 lat temu i kupili mnie od faceta, który trzymał mnie w blaszanym garażu.
29 czerwca 2016
Odnowiona szafka do pracowni
Klasyczna szafka z szufladami, jaką nadal można spotkać w nieco starszych biurach zyskała nowy wygląd dzięki farbie renowacyjnej.
Pasuje do mojej pracowni i jest szalenie praktyczna. I o to w sumie chodzi :]
Pasuje do mojej pracowni i jest szalenie praktyczna. I o to w sumie chodzi :]
18 maja 2016
Z chaosu zrodził się ład
27 lutego 2016
Nowa kuchnia za 138 zł
Może nie do końca nowa bo jednak kilkuletnia ale wierzcie mi - czuję się jakbym miała nową kuchnię.
Wchodzę do kuchni i widzę jasność! I czuję dumę, że moje ręce tego dokonały :)
Wchodzę do kuchni i widzę jasność! I czuję dumę, że moje ręce tego dokonały :)
20 lutego 2016
Bohaterka domu - nowy dział na blogu
Z założenia blog ten miał pełnić funkcję motywującą i informującą czyli motywować tych, którzy zauważyli u siebie jakieś "ciągoty" w stronę krawiectwa oraz informować co i jak uszyć.
Tak było przez blisko 6 lat i dość wytrwale trzymałam się wyznaczonego celu. Jednak jak to w życiu bywa człowiek dojrzewa, zmienia się i zaczyna zmieniać otaczającą go przestrzeń. Dla wielu z nas tą najważniejszą życiową przestrzenią jest dom/mieszkanie w którym mieszkamy, tudzież miejsce pracy. Przez prawie 7 lat nie miałam powodów aby wprowadzać jakieś radykalne zmiany w wyglądzie naszego mieszkania. Podobało mi się takie jakie było. Niemniej po tych kilku latach dojrzałam i zmienił się mój gust. Powiem więcej: spadły mi klapki z oczu. Tym samym zaczęłam dostrzegać błędy jakie popełniłam podczas urządzania mieszkania, przestały mi się też podobać kolory którymi się otoczyłam, zrozumiałam, że choleryk potrzebuje się wyciszyć a amarantowe ściany w sypialni temu wyciszeniu nie sprzyjają ;) Chcę ujednolicić mieszkanie aby każde z pomieszczeń razem tworzyło mniej więcej zwięzłą całość. Zaczęły mi przeszkadzać niektóre przedmioty, czuję przesyt i nadmiar rzeczy, które zgromadziliśmy w ciągu 6 lat naszego małżeństwa. Jestem sentymentalna ale nie do tego stopnia aby trzymać najmniejsze szczątki przeszłości. Zaczęłam powolutku wprowadzać zmiany w naszym najbliższym otoczeniu aby móc złapać głębszy oddech, wyciszyć się i uspokoić.
Odkryłam blogi, które zainspirowały mnie do stopniowego wprowadzania zmian ale... cenię tylko te, które inspirują własną pracą. Nie sztuką jest urządzić mieszkanie nowymi, stylowymi meblami wartymi krocie. Mnie interesuje własnoręczne DIY i tego będę się trzymać.
Krawiectwo nadal jest nr 1 tego bloga i tematem nadrzędnym. Szyję gdy tylko mam czas i ochotę. Oczywiście nadal będę pokazywać wszystko to co wyszło spod igły mojej maszyny i jest warte pokazania.
Myślałam o tych zmianach od pewnego czasu, widać w wieku 33 lat dojrzałam aby ugryźć temat. Postaram się Was nie zanudzać, mam nadzieję że może teraz ja kogoś zainspiruję tak jak wcześniej ktoś inny zainspirował mnie.
Pozdrawiam!
Bohaterka Domu vel Susanna
PS. Jeszcze jedna dość istotna sprawa: nie mam zmysłu dekoratorskiego, nie mam zmysłu estetycznego i nie mam zmysłu przestrzennego. Będę pokazywać mieszkanie w jakim mieszkamy a nie jak z katalogu (oczywiście po wcześniejszym uprzątnięciu bałaganu...) i zdaję sobie sprawę, że nie każdemu będzie się ono takie podobało.
PS2. Jestem bardzo podekscytowana bo mam już co pokazać i część z Was wie co to jest :)
Tak było przez blisko 6 lat i dość wytrwale trzymałam się wyznaczonego celu. Jednak jak to w życiu bywa człowiek dojrzewa, zmienia się i zaczyna zmieniać otaczającą go przestrzeń. Dla wielu z nas tą najważniejszą życiową przestrzenią jest dom/mieszkanie w którym mieszkamy, tudzież miejsce pracy. Przez prawie 7 lat nie miałam powodów aby wprowadzać jakieś radykalne zmiany w wyglądzie naszego mieszkania. Podobało mi się takie jakie było. Niemniej po tych kilku latach dojrzałam i zmienił się mój gust. Powiem więcej: spadły mi klapki z oczu. Tym samym zaczęłam dostrzegać błędy jakie popełniłam podczas urządzania mieszkania, przestały mi się też podobać kolory którymi się otoczyłam, zrozumiałam, że choleryk potrzebuje się wyciszyć a amarantowe ściany w sypialni temu wyciszeniu nie sprzyjają ;) Chcę ujednolicić mieszkanie aby każde z pomieszczeń razem tworzyło mniej więcej zwięzłą całość. Zaczęły mi przeszkadzać niektóre przedmioty, czuję przesyt i nadmiar rzeczy, które zgromadziliśmy w ciągu 6 lat naszego małżeństwa. Jestem sentymentalna ale nie do tego stopnia aby trzymać najmniejsze szczątki przeszłości. Zaczęłam powolutku wprowadzać zmiany w naszym najbliższym otoczeniu aby móc złapać głębszy oddech, wyciszyć się i uspokoić.
Odkryłam blogi, które zainspirowały mnie do stopniowego wprowadzania zmian ale... cenię tylko te, które inspirują własną pracą. Nie sztuką jest urządzić mieszkanie nowymi, stylowymi meblami wartymi krocie. Mnie interesuje własnoręczne DIY i tego będę się trzymać.
Krawiectwo nadal jest nr 1 tego bloga i tematem nadrzędnym. Szyję gdy tylko mam czas i ochotę. Oczywiście nadal będę pokazywać wszystko to co wyszło spod igły mojej maszyny i jest warte pokazania.
Myślałam o tych zmianach od pewnego czasu, widać w wieku 33 lat dojrzałam aby ugryźć temat. Postaram się Was nie zanudzać, mam nadzieję że może teraz ja kogoś zainspiruję tak jak wcześniej ktoś inny zainspirował mnie.
Pozdrawiam!
Bohaterka Domu vel Susanna
PS. Jeszcze jedna dość istotna sprawa: nie mam zmysłu dekoratorskiego, nie mam zmysłu estetycznego i nie mam zmysłu przestrzennego. Będę pokazywać mieszkanie w jakim mieszkamy a nie jak z katalogu (oczywiście po wcześniejszym uprzątnięciu bałaganu...) i zdaję sobie sprawę, że nie każdemu będzie się ono takie podobało.
PS2. Jestem bardzo podekscytowana bo mam już co pokazać i część z Was wie co to jest :)
1 lutego 2016
Zmiany są potrzebne
Zmiany... kto ich nie lubi? Ja lubię ale pod warunkiem, że są to zmiany idące ku lepszemu.
Jak nie trudno zauważyć, jest mnie tu zdecydowanie mniej niż kiedyś. Szyję mało, głównie ciuchy potrzebne na już. Prawda jest taka, że prowadzenie sklepu pochłania mnóstwo czasu ale za to jaką daje satysfakcję! Nie powiem... fajnie być kapitanem, sterem i okrętem dla samej siebie mimo, że własny biznes wiąże się ze sporym ryzykiem (poświęcę temu osobny post). Kiedyś pewna znana pani powiedziała: "kto nie ryzykuje ten szampana nie pije" ;) Szampana szybko pić nie będę ale wystarczy, że wychodzę na swoje. I że wreszcie robię to co lubię.
Jak nie trudno zauważyć, jest mnie tu zdecydowanie mniej niż kiedyś. Szyję mało, głównie ciuchy potrzebne na już. Prawda jest taka, że prowadzenie sklepu pochłania mnóstwo czasu ale za to jaką daje satysfakcję! Nie powiem... fajnie być kapitanem, sterem i okrętem dla samej siebie mimo, że własny biznes wiąże się ze sporym ryzykiem (poświęcę temu osobny post). Kiedyś pewna znana pani powiedziała: "kto nie ryzykuje ten szampana nie pije" ;) Szampana szybko pić nie będę ale wystarczy, że wychodzę na swoje. I że wreszcie robię to co lubię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
