18 listopada 2020

Łatwo przyzwyczaić się do dobrego czyli o Husqvarnie Jade 20 po blisko roku użytkowania.

Dostaję od Was sporo zapytań jak oceniam Husqvarnę Jade 20 po kilku miesiącach użytkowania. Widzę, że ten model niektórym "chodzi" po głowie ale wstrzymują się z zakupem czekając na rzetelną recenzję.
Tak się składa, że od dnia zakupu minął już blisko rok a przed nami Black Friday więc myślę, że ta recenzja jest nie tylko długa, ale też wartościowa a potencjalni zainteresowani będą usatysfakcjonowani.

Link do większej ilości zdjęć i wrażenia chwilę po zakupie opisałam tutaj -> KLIK

Swoje wrażenia po zakupie maszyny miałam opisać po 2-3 miesiącach użytkowania. Dobrze, że tego wówczas nie zrobiłam, ponieważ w czasie lata maszyna przeszła sprawdzian "siły i mocy" podczas szycia zadaszenia altany ogrodowej (ale o tym później).

Przesiadka z klasycznej maszyny na komputerową jest jednak swego rodzaju wstrząsem. Przyznam, że nie wiem czego się po takiej maszynie spodziewałam?! Na pewno nie tego, że sama będzie szyć ;) Z perspektywy czasu stwierdzam iż mimo, że kocham moje stare maszyny, to jednak szycie na Jade jest po prostu przyjemnością i staruszki (póki co) odpoczywają. Sprzedawać ich nie zamierzam, są cząstką mojego życia, a może za jakiś czas pozwolę na któreś z nich szyć Staszkowi - bo się dopomina.

Zacznę od początku i postaram się omówić najważniejsze funkcje maszyny w praktyce. Tak po prostu jak ja to widzę (nie musicie się ze mną zgadzać).
* Wygląd:

Ogólnie rzecz biorąc nowe maszyny do szycia są ładne. Mają fajne kolory, czasem jakieś ozdobne wzorki itp. Husqvarna jest prosta i oszczędna w formie. Obudowa jest w 3 kolorach a kolorem przewodnim jest zieleń. Mi to pasuje. Bez zbędnych dupereli. Prosta i czytelna. Minimalistyczna.



* Oświetlenie:

Nie raz i nie dwa słyszałam od  moich klientów, że dość ciemno mam w tej swojej pracowni. I to niestety prawda. Małe i dość niskie pomieszczenie, jedna lampa główna nie daje rady doświetlić wszystkiego. Oświetlenie ledowe zamontowane w maszynie ratuje mi oczy (dosłownie). Świeci bardzo jasno, oświetla duże pole pracy. Wraz z lampą KEMOT tworzą sprawdzony duet.

* Funkcja START/STOP maszyna szyje sama:
Używana przeze mnie praktycznie tylko podczas nawlekania nici na bębenek ale osoby praktykujące haftowanie z wolnej ręki pewnie by ją bardziej doceniły. Niemniej fajnie, że jest. Może kiedyś spróbuję quiltingu?! (pewnie na starość jeśli wyrosły garb pozwoli mi jeszcze szyć). Szybkość szycia można regulować za pomocą + i -.



* Pozycja igły:

Kocham tę funkcję! Ustawiam sobie igłę w dolnej pozycji i póki nie zmienię ustawień/nie wyłączę maszyny, to igła zawsze zakończy swoją pracę wbita w tkaninę. Mam wrażenie, że lepiej panuję nad szytym materiałem.

* Funkcja STOP:

Kolejna rzecz bez której nie wyobrażam już sobie szycia. Naciskam przycisk i maszyna rygluje początek i koniec ściegu. Można jej użyć w każdej chwili, także "w środku" ściegu. Boże jakie to jest wygodne!

* Funkcja FIX:

Po naciśnięciu tego klawisza maszyna sama na początku ściegu zrobi rygiel a następnie ruszy z kopyta. Przydaje się także podczas wyszywania ściegami ozdobnymi - zakończy ścieg i zarygluje.
* Funkcja "?":
O to ciekawa sprawa - jeśli po wybraniu ściegu nie jestem pewna jakiej stopki użyć - maszyna podpowie po naciśnięciu przycisku z pytajnikiem :)

* Dziurki do wyboru:
Maszyna posiada kilka rodzajów dziurek do wyboru, obszywanych pod wymiar guzika. Cudowna sprawa. Myślę, że każdy znajdzie to czego w danej chwili potrzebuje. Oczywiście w zestawie z maszyną jest specjalna stopka. Mam klientów, którzy preferują pościel na guziki więc bardzo się to przydaje.


* Duży wybór ściegów:
Ze ściegów ozdobnych praktycznie nie korzystam ale dziurki, ściegi elastyczne czy do cerowania bardzo się przydają. Przyznaję jednak, że piękne są ściegi ozdobne z kwiatami, serduszkami czy geometryczne. Pewnie kiedyś z nich skorzystam. Fajnie, że jest tak duży wybór i że tak ładnie się prezentują. Poniżej wybrałam ściegi, które mi i Stasiowi najbardziej przypadły do gustu :)


* Intuicyjna obsługa:
Pamiętam, że gdy usiadłam do maszyny po raz pierwszy to nie za bardzo wiedziałam, jak zacząć szyć, jak modyfikować ścieg podstawowy czy wybierać ozdobne ale "oświecenie" przyszło bardzo szybko. Ta maszyna jest po prostu intuicyjna. Naciskasz odpowiednie przyciski i już wiesz o co w tym biega. Jak się pomylisz to możesz ją wyłączyć i zresetować ustawienia. Obsługa jest prosta i poręczna - jak w dobrym samochodzie.



Także nawlekanie nici jest przedstawione łopatologicznie na obudowie maszyny. Nie sposób się pomylić.


OK to takie funkcje, których używam bardzo często. Jednak poza tym cenię tę maszynę za niezłą siłę. Jak na maszynę domową (nie przemysłową) to daje radę przeszyć praktycznie wszystko. I nie chodzi o przeszycie 4 czy 5 równo położonych na sobie warstw jeansu czy innego grubego materiału - z tym poradzi sobie większość maszyn. Problem zaczyna się gdy podczas szycia występują zgrubienia i podwinięcia (jak np. w nogawkach jeansów, w zakończeniu ciężkich zasłon itp). Husqvarna z moją małą pomocą radzi sobie z takimi wybrykami. Wiadomo, że trzeba użyć właściwej igły, odpowiednich nici, zluzować docisk stopki i być może zastosować podkładkę do zgrubień - ale dzięki temu maszyna szyje prawidowo a ścieg jest równy.



W tym roku skusiłam się (mój błąd) na uszycie zadaszenia na altanę. Myślałam, że klient przywiezie jakiś typowy materiał na zadaszenia a tymczasem przywiózł belkę grubego, podgumowanego, nieprzemakalnego materiału z filtrami UV. Przeszły mnie ciarki, oczy wyszły na wierzch ale wycofać się nie wypadało. Męczyłam się sromotnie, klęłam, ręce mi odpadały (całe zadaszenie było bardzo duże i bardzo ciężkie) ale Husqvarna szyła. Bałam się, że "zajadę" nową maszynę za blisko 2600 zł (dla kogoś to może niewielki wydatek ale nie dla mnie). Najtrudniej było na rogach, w które wszywałam zakładki na metalowe rogi konstrukcji. Gruba igła, bardzo mocna nić do skóry i wspólnymi siłami pokonałyśmy to zlecenie ale więcej nie podejmę się szycia czegoś podobnego. Nie powiem ale kilka igieł złamałam. Maszyna dała radę jednak myślę, że ciągłe szycie podobnych tkanin mogłoby jej na dłuższą metę zaszkodzić. Od tego w końcu są maszyny przemysłowe. Także poddaję takie coś pod rozwagę.

A tak poza tym to maszyna szyje codziennie. Klienci do poprawek krawieckich przynoszą ubrania z różnych tkanin: jeansy, firany, zasłony, kurtki, płaszcze, elastyczne legginsy, koszulki, pokrowce na meble ogrodowe - wszystko czego dusza zapragnie i ta maszyna to ogarnia. Radzimy sobie bardzo dobrze po zastosowaniu odpowiedniego ściegu i stopki. Skracamy, zwężamy, cerujemy, naszywamy, wydłużamy, poszerzamy - niemal wszystko.

Szerokim łukiem omijam skórę i eko skórę. Dlaczego? Ponieważ raz, że nie jestem kuśnierzem i mam blade pojęcie o szyciu skóry a dwa to skóra/eko skóra nie wybacza - jeden błąd i zostają dziurki po przeszyciu i pruciu. Poza tym  kiedyś maszyna zniszczyła (i tak znoszoną) kurtkę klientki (ząbki transportera starły warstwę eko skóry) i nie chce mi się już w to bawić. Jade 20 to nie maszyna do szycia skóry. Raz na jakiś czas można spróbować ale cały czas - co to to nie.

No dobrze ale żeby nie było tak kolorowo to muszę wymienić wady Jade 20.
1. Nadal nie potrafię nawlekać igły zamontowanym w maszynie nawlekaczem. Widocznie jestem debilem ale nie potrafię tego zrobić. Próbowałam milion razy. Ba! Co jakiś czas nadal próbuję ale za cholerę mi to nie wychodzi więc odpuszczam i nawlekam ręcznie.
Po opuszczeniu nawlekacz powinien pozostać w pozycji dolnej (na zdjęciu z pierwszego wpisu o Jade 20 widać, że nawlekacz sam zatrzymywał się w dolnej pozycji -> KLIK) a u mnie od razu odskakuje i wraca do góry. Na filmikach z YT także widać, że powinien zatrzymać  się w pozycji dolnej więc w moim coś nawala, być może się zepsuł.
2. Maszyna miewa "zastoje umysłowe" co bywa irytujące. Podam przykład: ustawiam sobie długość ściegu i szyję przez jakiś czas -> przerywam nie wyłączając maszyny ani nie zmieniając ustawień -> wracam do szycia i ścieg drobi, jest bardzo gęsty lub maszyna szyje w miejscu. Tak jakby sama się przestawiła. Nie zdarza się to często, raczej od wielkiego dzwonu ale bywa i nie mogę tego przemilczeć. Wówczas wyłączam maszynę i na nowo ustawiam parametry.
3. Coś skrzypi... Mam wrażenie, że skrzypi szpulka w chwytaczu podczas szycia. Rozebrałam chwytacz, wyczyściłam (a było z czego go czyścić!) i nadal skrzypi. Nie przeszkadza to w szyciu ale może kogoś irytować. Ja zwykle słucham głośno muzy ;)
4. Podczas szybkiego szycia może strzępić się i zrywać górna nitka. I nie wiem czy to wina maszyny czy nici (używam tylko nici Arena lub Ariadna) ALE jeśli np. ustawiam sobie ścieg do cerowania, który szyje 16 równych przeszyć jedno obok drugiego to nitka po kilkunastu takich seriach czasem się zrywa. Najpierw robi się mała kuleczka jakby "sfilcowanej" nici a potem się zrywa. Absolutnie nie za każdym razem ale czasem się to zdarza. Tak samo gdy robiłam dla Was wzornik ściegów, maszyna długo "haftowała" różne ściegi i po pewnym czasie nitka się przetarła. 
Damian Mokry, u którego kupiłam maszynę, zasugerował lekkie przeszlifowanie otworu na igłę w płytce ściegowej - być może jest tam jakiś malutki zadziorek i to powoduje przecieranie się nitki.
5. Mocno zabudowany przód maszyny. Od mojego poprzedniego wpisu o Jade 20 w zasadzie nic się nie zmieniło - przód jest mocno zabudowany. Jednak po prawie roku szycia przyzwyczaiłam się do tej małej niedogodności. Hmm może przydałby się nieco wyższy stół? Bo kiedy obniżam krzesło to jest mi za nisko i mam wrażenie, że kolanami wybiję sobie zęby ;) Ale jakby nie było można się przyzwyczaić. Odsuwam maszynę nieco dalej od brzegu stołu i szyję.

I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o wady. Jeśli coś mi się jeszcze przypomni to zrobię mały [edit] i dopiszę.

Czego mi w niej brakuje? No hmm np. fajnie byłoby gdyby po włączeniu witała mnie tak: dzień dobry Magdaleno, jak się dziś czujesz? Fajnie? To świetnie, zatem zaczynamy pracę.
No ale nie można mieć wszystkiego no nie ;)
Ogólnie bardzo polecam tę maszynę. Nie wiem czy wytrzyma 19 lat jak moja pierwsza i najukochańsza Daisy 335 ale po roku intensywnego użytkowania mogę Wam ją polecić i zarekomendować.
Z przyjemnością poczytam komentarze innych użytkowników tego modelu także piszcie śmiało jak u Was sprawuje się ta maszyna. Szczerze i bez owijania w bawełnę.

Pozdrawiam!

Sus

PS. W Black Friday będę polować na nowego overlocka bo moja Toyka od kilku miesięcy fochuje i straciłam do niej cierpliwość.

2 komentarze

  1. W dzisiejszych czasach taki głosowy komunikat to żaden problem. Mogłoby być jeszcze pożegnanie i różne ostrzeżenia. A wszystko miękkim i miłym głosem pani lektorki Krystyny Czubówny :) :) :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :)