5 maja 2011

Coś bym zmalowała

Od pewnego czasu "chodzi" mi po głowie pomysł zmalowania czegoś :>
Aby go zrealizować kupiłam na allegro 3 słoiczki farb do tkanin Decorfin. Tę markę poleca większość osób malujących na koszulkach. Podobno są bardzo trwałe. W sklepie internetowym dokupiłam jeszcze pędzelki różnej grubości i... na tym koniec :) Póki co farby czekają na pierwsze użycie. Właśnie przed chwilką dokupiłam kolejne 2 kolory, oba kryjące: czerń i czerwień.



Na początek zobaczę jak farby zachowują się na różnych tkaninach, jak kryją, czy nie pękają albo czy się nie rozmazują, jak długo schną. A potem zrealizuję swój pomysł.




Co do szycia to właśnie zabrałam się za słynną (już) sukienkę z najnowszej Burdy 5/2011, model 128 (czyli ta z "workiem" na plecach) i powoli się załamuję. Kupiłam beznadziejny materiał (nie potrafię sobie tego inaczej wytłumaczyć jak chwilowym zamroczeniem umysłu), męczę się straszliwie, przerabiam. Jak coś z tego wyjdzie to pokażę ;)


(zdjęcie pochodzi ze strony Burdy)




Pozdrawiam!

22 komentarze

  1. Trzymam kciuki za sukienkę, rozważam przerobienie tyłu, żeby pozbyć się tego "worka", ale już nie zdążę przed wyjazdem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Malowanie fajne jest ... też ostatnio testuję ... napisz coś więcej o tej sukience, bo też mi się podoba ... tyle, że planuję ją uszyć bez worka na plecach ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy to jakaś telepatia czy co ale tez kopiłam sobie akryle decorinu :) ja będę malować trampki :). Potem możemy się wymienić spostrzeżeniami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brahdelt sukienka od razu wpadła mi w oko tylko ten tył... porażka kompletna, mąż by chyba zawału dostał gdyby mnie z tym czymś na plecach zobaczył ;) Ty to się lepiej przygotowuj do wspaniałej wyprawy, czekam na relację po powrocie :)

    Silanno czekam na Twoje "malowanki" :) A co do sukienki to właśnie staram się pozbyć tego worka, poza tym musiałam przedłużyć stan bo ja mam trochę więcej niż 160 cm wzrostu :)

    Longredthread to telepatia ;) Super, napewno wcześniej pokażesz te zmalowane trampki niż ja coś od siebie. Z przyjemnością opisze wrażenia i sama czekam na Twoje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. sukienka też mi się podoba, lecz wór odstrasza;p ja mam sporą kolekcję farbek od zeszłego roku i muszę się za nie zabrać, póki nie skamienieją;) ostatnio testowałam stemplowanie tkaniny:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uważam że ten worek jest ohydny, przód sukienki wspaniały , ale jak projektant mógł tak spieprzyć taką sukienkę i że jeszcze to dali do powielania to myślę sobie chyba powoli ludzie nie widza na oczy, bo jeśli ma to być kierunek nowoczesny to nie do takiej sukienki, przepraszam że sie tak rozpisałam na ten temat, ale proszę zrezygnuj z tych pleców , bo później tylko będziesz patrzeć do lustra i zastanawiała sie co tobie tam wyrosło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Acha i jestem ciekawa twoich malunków :)

    OdpowiedzUsuń
  8. oj - maluj, maluj i dziel się doświadczeniami. Uwielbiam takie kreatywne pomysły i już nie mogę się doczekać efektu...:-)
    A sukienka też mi się widzi, ale zastanawiam się nad zrobieniem jej z szerokim dołem..zobaczymy...

    OdpowiedzUsuń
  9. Lala tył zmniejszyłam - to raz, a dwa trochę go podmarszczyłam i "worek" zmniejszył się. Na przyszłość jednak zrobię z tyłu zaszewki (tak jak z przodu), moim zdaniem to najlepsze rozwiązanie :)

    Grandzia gdzie efekty stemplowania:> ??

    Betty ciekawy pomysł z tym dołem! Ta sukienka będzie bardzo fajnie wyglądać, jestem ZA :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Będą:) w ogóle to poleciała sprawdzić i mam takie same farbki:) nawet jedną w identycznym kolorze - tę złotą. Jak już zmniejszysz wór tej sukience, to ja poproszę o dobitną dokumentację fotograficzno - opisową - co i jak:) bo ja bym strasznie chciała ją uszyc! Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  11. Grandziu opiszę moje zmagania ale wiesz co czuję - że będę ją szyć drugi raz z zaszewkami na plecach i tyle :D Bo mam duży kupon cienkiej, jasnej wełenki i nadawałaby się na ta sukienkę idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Też czekam na instrukcje co z tym tyłem, bo sama boje się, że tylko materiał zmarnuję.

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam tę sukienkę w planach (i nie zamierzałam pomijać "worka" na plecach, bo bardzo mi się to podoba :)-), ale wzięłam się za model 108 i to jest jeden wielki KOSZMAR. Po pierwsze te wykroje wcale nie są przeznaczone dla niskich kobiet - różnic w długości, wysokości biustu, podkroju pachy nie ma żadnych (mierzyłam z podobnymi wykrojami w korespondującym rozmiarze). Co ciekawsze, plecy w tym modelu (108) są tak szeroki, że po założeniu sukienki tworzy się wielki garb :>. Już nawet nie wiem, jak się zabrać za jego zlikwidowanie.

    Dlatego zakładam, że Twoje problemy nie wynikają nawet z nieodpowiedniego materiału, a z dziwacznie zaprojektowanych wykrojów.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nina czuję się trochę jak królik doświadczalny :D

    Stefciu jak coś zmaluje to napewno pokażę. Póki co zabieram się za pieczenie murzynka :D

    Marchewko jesteś póki co jedyna osobą, której ten worek się podoba ;) Jak mnie maciek zobaczył w tej już i tak przerobionej sukience to powiedział: ten tył jakoś tak dziwnie wisi... Co zrobić, sukienka jest na tyle urocza, że "popełnię" ją jeszcze raz :D
    Sukienka model 108 tez bardzo mi się podoba! Niestety tak jak piszesz - wszystko trzeba przerabiać i dopasowywać "na żywej bryle". Tył w modelach Burdy.... mało który leży dobrze, u mnie zawsze mocno odstaje i muszę się nieźle namęczyć żeby go dopasować.

    OdpowiedzUsuń
  15. Worek w 128 to dość dosłowne odniesienie do mody przełomu lat '50/'60. Kiedy to właśnie w ten sposób wyciągano bluzki ze spódnic :).

    A co do 108, to bardziej przypomina mi to model dla osób wysokich i dość potężnych. Ja sama mam 167 cm wzrostu i 38 zwykle idealnie leży na moich plecach i biuście. w tym przypadku wycięłam 19 i otrzymałam sukienkę idealną na bary kulturystki ;).

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten worek mogłabym przeboleć gdyby był też z przodu a tak przypomina mi obniżony garb ;) Fakt faktem lubię dopasowane i proste w formie stroje więc jeśli będę szyć tę sukienkę po raz drugi to na tył dorzucę pionowe zaszewki.
    Tez mam 167 cm wzrostu ale mój rozmiar to raczej 36 a czasem i 34 i te tyły leża fatalnie. Nieźle muszę się namęczyć, żeby nic nie odstawało :/ Marchewko a tą sukienkę 128 to szyłam właśnie z rozmiaru 19.

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie zawsze najwięcej przeróbek jest przy talii (jestem typową klepsydrą z szerokimi ramionami i biodrami). Zwykle te rejony zmniejszam do rozm. 34, a nawet 32, bo talia z 38 jest o kilkanaście centymetrów za szeroka.

    A powiedz, czy obniżałaś podkrój pachy w 128, zgodnie ze wskazówkami z tego numeru?

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem ciekawa tego co zmalujesz... Sukienka na pierwszy rzut oka rowniez mi sie spodobala, ale potem jak zobaczylam to chomonto na plecach to dalam sobie spokoj. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Marcheweczko figura klepsydry... marzenie chyba każdej kobiety! Ehhh moje też. No ale cóż jak jest się rożkiem to nic się w tej kwestii nie zrobi ;) Kiedyś próbowałam kręcić hula-hopem żeby zrobić sobie większe wcięcie w talii. Efekt był taki, że po 2 minutach strasznie poobijałam sobie końce żeber, kości miednicy i "chorowałam" przez tydzień ;)
    Nie obniżałam podkroju pachy,sukienka dobrze leży w tych rejonach ;)

    Sylwio dla chcącego nic trudnego, przecież można przerobić :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Klepsydra wcale nie jest taka fajna. Trzeba się sporo namęczyć, żeby ubraniem nie zrobić z siebie cegły ;).
    A z modelem 108 już się rozprawiłam. Szerokość pleców wynika w nim prawdopodobnie z łódkowego dekoltu i w ruchu układa się całkiem OK. Kamień spadł mi z serca, bo już myślałam, że moja praca poszła na marne.

    OdpowiedzUsuń
  21. Aj mimo wszystko chciałabym być klepsydrą. Każdą figurę można "zniszczyć" strojem, nawet tą najlepszą. Sukienkę 108 widziałam, pięknie Ci wyszła :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :)