20 stycznia 2019

Maraton ze Złotym Krojem

Czekałam, czekałam i się doczekałam :) Postanowiłam zaczekać, aż zrealizuję wszystkie zlecenia, które opierałam o Złoty Krój zanim umieszczę nowy wpis na blogu. Trochę mi zeszło ponieważ część zleceń była z jesieni a część teraz ze stycznia ale... oto one!



Nie będę pisać peanów pochwalnych o ZK - mam, używam, nie narzekam. Uważam, że dla osób, którym obca jest konstrukcja to całkiem niezły wariant. Wiadomo, że trzeba wprowadzić małe poprawki ale... gdzie nie trzeba? Chyba tylko tam, gdzie  ktoś wykonuje konkretywykrój od A do Z na daną osobę. Mam gdzieś krytykę tego systemu. Jeśli komuś się on nie podoba, uważa, że to droga ściema to niech nie używa. Uszyłam już tyle ciuchów ze ZK, że mam wyrobione zdanie. A teraz pokażę efekty.

Krótki żakiecik a'la Chanel.
Uszyty chyba we wrześniu 2018 roku na wesele. Klientka sama dostarczyła tkaninę i poprosiła o uszycie czegoś a'la bolerko w razie gdyby pogoda nie dopisała. Mądrze zrobiła bo akurat w ten dzień pogoda nie dopisała i było chłodno. Także miło jest narzucić coś na odkryte ramiona. Coś co nie jest szalem. Poza tym taki żakiecik można wykorzystać wielokrotnie po weselu. Świetnie wygląda z dopasowaną spódnicą, sukienką a nawet z jeansami. Fajnie, że zrezygnowała z oklepanej satyny na rzecz ciekawego żakardu (tak mi to wygląda) przetykanego srebrną nitką.
Bałam się trochę co wyjdzie z wykroju, ponieważ Pani Iwona jest posiadaczką szerokich ramion (zupełnie jak ja, znacznie to powiedzenie: "kobieta śląska w barach szeroka, w dupie wąska"). Na szczęście żakiecik nie krępował ruchów, nie ciągnął w ramionach - był wygodny. Uff kamień z serca. Pani Iwona zadowolona to i ja zadowolona.




Prosta sukienka na wesele.
Pani Aniela to niezwykła babka. Ma już swoje lata ale gdy tylko wchodzi do pracowni to tak jakby słońce osobiście mnie odwiedziło :) Nie wiem jak ona to robi ale od niej bije taka jasność, pogoda ducha i radość, że chce się z nią przebywać i rozmawiać. Zadbana, ładnie ubrana no i co najważniejsze - serdeczna. Poprosiła o uszycie prostej, lekko rozkloszowanej sukienki na wesele. Coś co będzie mogła założyć jeszcze nie raz po weselu. Przyniosła piękną tkaninę w kolorze morskiej zieleni - kolor na zdjęciach jest okrutnie przekłamany. Na żywo 1000 razy bardziej intensywny. Chciałyśmy zaszaleć z jakimś fajnym ozdobnym zamkiem na plecach ale jedyne co znalazła to taki prosty, metalowy złoty zameczek. Sukienka jest na podszewce i ma tylko zaszewki piersiowe po bokach.
Nie było za wiele poprawek. Szyło się szybko i przyjemnie.
Myślę, że pięknie ułożone włosy i staranny makijaż + złote dodatki zrobiły z tej prostej sukienki naprawdę fajną, weselną kreację.



Odzież medyczna.
Pani Bernadka to moja stała i pierwsza hospicyjna klientka. Wcześniej szyłam dla  niej bluzy z Papaverowego wykroju ale tym razem zażyczyła sobie sukienki medyczne z elanobawełny. W zasadzie miała być prosta biała spódnica, czerwona sukienka oraz luźna seledynowa sukienka.
Ona lubi zwariowane wzory i kolory dlatego czerwoną sukienkę uszyłam z wykroju, z którego sama daaawno temu korzystałam -> KLIK i KLIK
Sukienka z przodu ma cięcia francuskie oraz naszywane kieszonki, zaś tył jest zupełnie luźny aby nie było problemu z zakładaniem jej przez głowę.

 

Seledynowa sukienka to po prostu przedłużony wykrój na t-shirt, następnie odcięty pod biustem i lekko dopasowany w talii. Dzianina w Smerfetki to pętelka kupiona stacjonarnie. Chciałabym znać reakcję koleżanek i pacjentów gdy ją w niej zobaczyli :) Myślę, że wywołała wiele radości.


A na koniec prosta biała spódniczka z elanobawełny. Co tu dużo mówić - kolejny raz skorzystałam z tego sprawdzonego wykroju :



Zaszewki w talii, rozcięcie z tyłu i paseczek - pielęgniarski klasyk :)


 


I to byłoby na tyle. Obiecuje sobie, że w tym roku wskrzeszę bloga i że wreszcie uszyję coś dla siebie. Boże jakie ja mam tkaninowe zapasy! Jakie ja mam plany! Jak ja chcę wypróbować wykroje z Ottobre Woman! Tylko czasu tak mało dla siebie...

Pozdrawiam!
Sus

12 komentarze

  1. Cześć,
    Śliczne ubrania :D na pewno klientki są bardzo zadowolone :) koniecznie szyj więcej dla siebie. Chętnie zobaczę Twoje ubrania :)
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ładne ciuchy poszyłaś dla klientek, znajdź proszę czas i pokaż coś uszytego tylko dla siebie:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też kiedyś tak miałam,szewc bez butów chodzi.To przysłowie pięknie pasuje do naszego zawodu.Teraz odmawiam bo już mam dość szycia na miarę 40-ści lat w tym zawodzie.Teraz wyszywam pełne półki materiałów tylko dla siebie.No ale Ty jeszcze młoda to musisz jeszcze się pomęczyć.Życzę Ci sukcesów,bo szyjesz naprawdę bardzo ładnie.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie :) Półki z zapasami już się uginają bo przecież muszę sobie kawałeczek ego i owego odciąć i zostawić na przyszłość ale kurcze wkurza mnie to bardzo, że o sobie zapominam. Muszę, po prostu muszę, wygospodarować 30-60 minut dziennie (albo co kilka dni) i coś zadziałać dla siebie ;)

      Usuń
  4. To czy ja baba śląska, skoro wąska w ramionach, a szeroka nie powiem gdzie:)
    Piękny kolor tej sukienki, bardzo lubię morski.
    Też sobie nic nie szyję, ale z innych powodów - bo nie szyję wcale. Tzn. dziś chciałam przerobić spodnie, ale maszyna się zbuntowała i tyle mojego. Strasznie hałasuje, więc musiałam jej odpuścić:(
    pozdrawiam
    AgaM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszynę można naprawić albo przeczyścić ;) Nie ma się co wykręcać ;) Mi się śnią po nocach bluzki i sukienki które sobie uszyję. Niestety na snach się kończy ;)

      Usuń
  5. Witam, mam również od jakiegoś czasu zestaw Złoty Krój i wreszcie natrafiłam na blog, którego właścicielka umieściła coś na ten temat :-)
    Jesteś krawcową z doświadczeniem więc na pewno lepiej się orientujesz ode mnie w tych szyciowych zagadkach. Pytanie:
    1. czy w szablonach ZK są uwzględniane luzy w biuście, biodrach - że trzeba dodać zapasy do zszycia to wiem ;P
    2. Moja figura to typowa gruszka, czyli góra 38,dół nawet 42. Duża rozbieżność.
    Czy podczas przenoszenia formy na papier mogę przerzucić z innego rozmiaru, np. biust 96 a biodra np. 114 (przeniesienie pinezki z centymetrem do dziurki 114)?
    Z szyciem radzę sobie, ale jestem kompletnie zielona jeśli chodzi o dostosowanie formy/szablonu do swojej figury, dlatego pytam, jak to jest ze Złotym Krojem? Teraz często korzystam z płatnych wykrojów Papavero.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc tak:
      1. Tak luzy są uwzględnione o czym sama się przekonałam szyjąc sukienkę dla figury pełnej na siebie i niezłe "kombinacje" musiałam odwalić ;) Ostatecznie wyszła ale co się umęczyłam to moje.
      2. Nie do końca rozumiem pytanie ponieważ bez względu na różnice w obwodach i tak bierzesz dwa wymiary: obw biustu i obw bioder. Bierzesz taką wartość jaką masz faktycznie w biuście i biodrach. Biust: dla talii i wszystkich punktów powyżej talii a z bioder dla wszystkich punktów poniżej talii.

      Usuń
    2. Dziękuję Serduszko, i o to właśnie jestem mądrzejsza :-). W poprzednim poście trochę to zawile tłumaczyłam (punkt 2), ale uzyskałam od Ciebie odpowiedź o jaką mi chodziło. Tak to jest z amatorkami, kiedy nie wiedzą jak się czymś takim posługiwać i wychodzi coś takiego: "to Francuzi uczyli się od nas jak posługiwać się widelcem i nożem". Jeszcze raz dziękuję :-)

      Usuń
  6. Czy szyjesx firany masz sposob jak uszyc vke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie szyję i stronię od tego jak diabeł od święconej wody :)

      Usuń
  7. Witaj Susanna. Tak się cieszę, że mogę znowu Ciebie czytać i oglądać . Mam Złoty krój o którym przeczytałam na Twoim blogu. Na razie uszyłam z tzw. byle czego bluzko marynarkę i pasuje .Czekam na kolejne wpisy na blogu, ponieważ oprócz tego, że świetnie szyjesz to masz lekkie pióro I dobrze się Ciebie czyta.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :)