Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Refleksje/Przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Refleksje/Przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

25 kwietnia 2024

Strona Susanna szyje na Facebooku została skradziona

Wiem, że sporo z Was obserwuje "Susanna szyje" na Facebooku. Niestety kilka tygodni temu, ktoś włamał się na mój facebookowy profil i przejął strony, którymi zarządzałam.

Tym sposobem utraciłam cztery ważne dla mnie strony:
- Susanna szyje
- etasiemka.net
- Red Cherry
- klub miłośników maszyn Husqvarna

Dwie ostatnie strony już mają nowe loga i nazwy. Z dwoma pierwszymi z pewnością stanie się to samo i to zapewne w niedługim czasie.

Dziś założyłam nowy profil etasiemce.net (bo to moje główne źródło utrzymania) i opisałam na prywatnym profilu co się stało. Serce boli bo utraciłam kilkanaście lat pracy i kilka tysięcy obserwujących :( Nie jest mi łatwo i jestem zdołowana.
Postanowiłam także, że nie będę zakładać blogowi nowej strony na Fb. Jeśli pojawią się posty na blogu - będę je publikować na facebookowej stronie eTasiemki.net.

Z tego miejsca chciałabym Was serdecznie prosić o polubienie etasiemki.net na facebooku. Obiecuję nie spamować dużą ilością postów. Na pewno będę pokazywać nowości w towarze, które pojawiają się w sklepie oraz publikować co ciekawsze poprawki krawieckie :) No i oczywiście prace moich fantastycznych klientek i znajomych.

Blog oczywiście zostaje bo wiem, że dla sporej ilości osób jest kopalnią wiedzy i natchnieniem.

Ściskam gorąco!
Sus

28 października 2023

Co nieco o Łucznikach/Singerach klasy 800 - czy 40 letnie maszyny faktycznie są nie do zajechania?

Już nie mogę zdzierżyć tekstów z ogłoszeń sprzedaży starych Łuczników i Singerów: "sprawdzona, naoliwiona, wyczyszczona i gotowa do pracy" - za 300 i więcej złotych.

23 sierpnia 2020

To już?! Boże zaczyna się... czyli Stachu w I klasie!

Ostatnimi czasy wena twórcza totalnie mnie opuściła, więc coroczny wpis urodzinowy będzie szybki i konkretny :) I spóźniony o jeden dzień. Takie oto roczne sprawozdanie na pamiątkę.
Ten oto mały człowiek wkroczył właśnie w 7 rok życia. Ale kiedy i jak to się stało!?

1 marca 2020

Bluzka za 12 zł? Nie sądzę...

Dziś chcę poruszyć temat cen za usługi krawieckie i zrobię to na przykładzie bluzki typu basic, którą ostatnio sobie uszyłam.


22 sierpnia 2018

5 urodziny Stasia

Każdy kolejny rok niesie ze sobą wielkie zmiany w wyglądzie i zachowaniu Staśka. Wcześniej termin "pyskate dziecko" był mi praktycznie obcy - teraz codziennie w domu odbywamy potyczki słowne. Tak to bardzo ważne kto kogo postawi do kąta - matka syna czy syn matkę ;) Słodkie niebieskie oczka to zmyła - oto nasze 5-letnie diablątko w owczej skórze :>

3 czerwca 2018

Moja kuchia po przeszło 2 latach od malowania.

Już od dobrych kilku miesięcy otrzymuję od Was zapytania o to, jak spisuje się farba V33 na frontach mojej kuchni. Chcę dziś pokazać kuchnię po przeszło 2 latach intensywnego użytkowania i szczerze opisać swoje wrażenia.



22 sierpnia 2017

4-latek czyli mały miotacz ognia i grozy

Kolejne, czwarte już urodziny Stasia są pod każdym względem wyjątkowe.
Niestety bez przyjęcia urodzinowego z prawdziwego zdarzenia, wielkiej dmuchanej zjeżdżalni i gromadki najlepszych kolegów i koleżanek za to z... nogą w gipsie. Tak, to już miesiąc jak trwamy w tej patowej sytuacji. Podobno światełko w tunelu jest przewidziane na 30 sierpnia. Daj Boże!


28 grudnia 2016

O maszynach subiektywnie

Dziś chciałabym się z Wami podzielić moimi osobistymi przemyśleniami na temat zakupu maszyny do szycia.
Chyba nie byłam świadoma jak dla wielu osób problemem życia jest wybór pierwszej maszyny do szycia. Co prawda na moim forum jest wątek cieszący się ogromną popularnością (Zakup maszyny do szycia dla początkujących- jaką wybrać?) ale nie oszukujmy się - tylko nielicznym osobnikom chce się nań rzucić okiem. Większość szuka gotowych odpowiedzi, najlepiej z propozycją konkretnej marki i modelu. Tralala nie ma tak łatwo. Jeśli ktoś nie jest maniakalnym fanem jedynej słusznej marki i nie uważa swojej maszyny za ósmy cud świata to może być problem.

1 lutego 2016

Zmiany są potrzebne

Zmiany... kto ich nie lubi? Ja lubię ale pod warunkiem, że są to zmiany idące ku lepszemu.
Jak nie trudno zauważyć, jest mnie tu zdecydowanie mniej niż kiedyś. Szyję mało, głównie ciuchy potrzebne na już. Prawda jest taka, że prowadzenie sklepu pochłania mnóstwo czasu ale za to jaką daje satysfakcję! Nie powiem... fajnie być kapitanem, sterem i okrętem dla samej siebie mimo, że własny biznes wiąże się ze sporym ryzykiem (poświęcę temu osobny post). Kiedyś pewna znana pani powiedziała: "kto nie ryzykuje ten szampana nie pije" ;) Szampana szybko pić nie będę ale wystarczy, że wychodzę na swoje. I że wreszcie robię to co lubię.


13 stycznia 2016

Czyste żelazko z... VIGOREM!

VIGOR - sztyft o co najmniej dwuznacznie brzmiącej nazwie służący do czyszczenia żelazek. Od dawna miałam napisać Wam o tym wynalazku ale jakoś mi tak zeszło... prawie 2 lata :)


22 sierpnia 2015

Dwulatek co Peppę kocha

Dziś post urodzinowy - oczywiście o Stasiu. Fajnie będzie za kilka lat popatrzeć i porównać zmiany zachodzące w tym młodym człowieku.



19 kwietnia 2015

5 urodziny bloga!

Co ja pacze?! Oczom swym nie wierzę ale wszak kalendarz mylić się nie może - tak, to już piąty rok blogowania :)


22 sierpnia 2014

Roczniok!

Gdyby żył pradziadek Walter to powiedziałby: "nasz Wróbelek jest roczniokiem!".
Gdyby żyła babcia Wiesia to... no właśnie co powiedziałaby moja Mama?! Pewnie wyściskałaby go i wycałowała a na Mszy św. ofiarowałaby za niego modlitwę.

4 kwietnia 2014

Powtórka z rozrywki czyli raz jeszcze wylewam swoje żale



To że ludzie nie czytają postów na blogu to wiadomo od dawna - ludzie tylko oglądają zdjęcia. Następnie zadają pytania mimo, że odpowiedzi są zawarte w... opisach. Trudno, takie życie. To się chyba nazywa "pokolenie obrazkowe".

To mnie wkurza. Sama cierpię na chroniczny brak czasu ale odwiedzając czyjś blog i komentując wpis staram się jednak przeczytać opis.

Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że ktoś kto zagląda tu po raz pierwszy nie przeczyta całego bloga od deski do deski. 19 kwietnia blog będzie obchodził 4 urodziny. To bagatela 295 postów (z tym tutaj 296) - kto ma tyle czasu? Przypuszczam, że potencjalny oglądacz wchodzi w zakładkę Susannowe uszytki i/lub Porady krawieckie i patrzy co tam przez lata wymodziłam. A potem pisze e-maila , który zaczyna się od słów: "cześć, weszłam na twojego bloga, szyjesz świetne rzeczy. Czy mogłabyś mi uszyć sukienkę? Jeśli tak to ile kosztowałoby uszycie?".
To jedna grupa wiadomości. Druga dotyczy prośby o przekopiowanie wykroju.

Ponieważ takie e-maile dostaję praktycznie co drugi dzień, postanowiłam odgrzać kotleta i przypomnieć wpis opublikowany 18 marca 2012 roku pt. Susanna to wredna baba. Proszę PRZECZYTAJCIE GO RAZ JESZCZE.

Od marca 2012 trochę się w moim życiu pozmieniało: otworzyłam sklep, urodziłam syna, pochowałam dziadka, pochowałam mamę, opiekuję się babcią. KURCZE naprawdę NIE MAM CZASU! Po prostu nie mam. Chodzę późno spać i wstaję wcześnie. Mylą mi się dni tygodnia. Jadąc samochodem zdarza mi się zagapić i muszę bardzo gwałtownie hamować, zapominam co miałam kupić, kompletnie nie pamiętam dat. Jeśli jakimś cudem znajdę chwilę czasu to chcę przeczytać choć kilka stron książki, która leży i WOŁA: jestem ciekawa, przeczytaj mnie! ALBO uszyć coś DLA SIEBIE!

Napiszę to raz jeszcze:
.
.
.
NIE  SZYJĘ NA ZLECENIE i broń Boże na odległość. Czasem, bardzo czasem uszyję coś dla koleżanki lub kogoś z rodziny ale to zupełnie inna sprawa. Oni zaczekają, przyjadą na przymiarkę (a nawet kilka) itd.

NIE PRZEKOPIOWUJĘ WYKROJÓW Z BURDY - to wymaga CZASU, którego nie mam. To wymaga odszukania danej Burdy w stercie numerów, odszukania wykroju, uprzątnięcia podłogi z zabawek syna, rozłożenia papieru, odszukania poszczególnych części wykroju itd. Staś też chce mieć mamę tylko dla siebie.

NIE ODSPRZEDAJĘ WYKROJÓW/BURD/KSIĄŻEK KRAWIECKICH -  po to je przez lata zbierałam, żeby je mieć i z nich korzystać. Jeśli szukacie archiwalnego wykroju to napiszcie do redakcji Burdy, być może mają coś na zbyciu. Zerknijcie też na allegro, tablicę.pl, stronę Burdy gdzie można kupić pojedyncze wykroje itp. Dla przypomnienia:

Prenumerata i numery archiwalne
Dział prenumeraty Burda Media Polska Sp. z o.o.
(godziny pracy: 8:00 - 16:00)
tel.: (71) 37 62 866, (71) 37 62 877,
(71) 37 62 888
faks: (71) 37 62 899
prenumerata@burdamedia.pl

NIE JESTEM SPECEM OD MASZYN, NIE ZNAM SIĘ NA NICH. Posiadam dwie maszyny, na których szyję. Stębnówka ma 13 lat, overlock niecałe 4 lata - jestem z nich zadowolona, nie planuję zmiany, nie rozglądam się za niczym nowym, NIE ORIENTUJĘ SIĘ W TEMACIE napraw czy zakupu maszyny. Do dyspozycji macie moje FORUM a tam wątek Zakup maszyny do szycia dla początkujących. Wątek jest DŁUGI ale BOGATY W PORADY a to ważne. Wystarczy wejść i poczytać. Niestety większość osób czeka na gotowca.

Dziwię się też prośbom o podanie ustawień mojego overlocka (chodzi o wartości na pokrętłach). Jeśli ktoś nie ma identycznego modelu jak mój, to chyba podanie tych danych mija się z celem bo overlock JUKI będzie inaczej wiązał ścieg niż overlock TOYOTY, mimo, że wartości na pokrętłach w obu modelach będą takie same. Poza tym szyjąc np. bawełnę i woal w jednym przypadku muszę gdzieś poluzować nitkę a w drugim dokręcić, aby ścieg był prawidłowy. W ogóle to sama łapię się na tym, że teoretycznie wszystko mam ustawione tak jak zawsze a mimo to ścieg nie wiąże, nić się zrywa a mnie szlag jasny trafia. Okazuje się że gdzieś po drodze przeoczyłam jakiś maleńki drobiazg i jest katastrofa :) Albo jedna z nici jest za słabo zahaczona między talerzykami. Zdarza się, trzeba kombinować samemu.

NIE BĘDĘ JUŻ ODPISYWAĆ NA E-MAILE zawierające prośbę o przekopiowanie wykroju, sprzedaż Burdy, uszycie ciucha, wybór maszyny do szycia spośród kilku modeli itp. 
NADAL BĘDĘ ODPOWIADAĆ NA E-MAILE, w których ktoś prosi o poradę krawiecką (jeśli będę w stanie pomóc bo nie pozjadałam wszystkich rozumów).
pewne
Mam nadzieję, że ten wpis trafi do większej rzeszy odbiorców ponieważ bo przez te cztery lata blog zyskał na popularności i jest częściej odwiedzany. Być może ktoś się obrazi - trudno. Szanuję swój czas i Wy go też szanujcie. Ostatnimi czasy dostałam od życia w tyłek, pewne sprawy zupełnie już nie budzą we mnie emocji. Szczerze mówiąc to spływają po mnie jak po kaczce.

Jeszcze jedno: to miło, że część z Was uważa mnie za jakiś autorytet krawiecki ale mi naprawdę BRAKUJE DOŚWIADCZENIA. Są blogi, na których dowiecie się o szyciu o wiele, wiele więcej niż z mojego. Wielu rzeczy nie potrafię uszyć, wielu rzeczy unikam, wiele rzeczy staram się uprościć. Jest wiele dziewczyn, które szyją jak marzenie i znają się na tym, mają ogromne doświadczenie. Korzystajcie z ich porad.
 
A teraz ja będę się kajać... przepraszam, że na bieżąco nie odpisuję na e-maile. Czasem pytacie jak coś uszyć, jaki materiał zastosować, czy jestem zadowolona z generatora pary  itd. Najczęściej jest tak, że otwieram e-maila, czytam i myślę sobie: "odpiszę potem" i to POTEM nie następuje nigdy albo następuje po np. tygodniu czy dwóch. Głupio mi ale jestem tak zalatana, że zapominam. Ale zaczęłam łykać witaminki na powera więc powinno być lepiej ;)


Pozdrawiam!
Sus

10 grudnia 2013

Dziękuję

Dziękuję za Wasze modlitwy, słowa wsparcia i pociechy, trzymane kciuki. Dziękuję, że mimo dzielącej nas odległości mogłam poczuć Waszą obecność. Długo zastanawiałam się czy pisać o tym na blogu - wszak mój blog może nie jest lekki, łatwy i przyjemny ale traktuje o zupełnie przyziemnych sprawach. Z drugiej strony otrzymałam od Was tak ogromne wsparcie, że jednak postanowiłam wyjaśnić poprzedni wpis. Wiecie, jednak trzeba będzie to życie na nowo układać.

Mama odeszła do Pana. Nie lubię słowa umarła bo to tak jakby wpadła w pustkę a przecież po drugiej stronie nie ma pustki tylko jest ŻYCIE. Jak mówi św. Paweł: nasze życie zmienia się ale się nie kończy. Mamusia przegrała walkę z ciężką chorobą. Miała zaledwie 59 lat, w lutym mieliśmy hucznie świętować jej 60-te urodziny. Trudno pojąć, że człowiek pełen energii, wigoru i radości życia znika w ciągu 1,5 miesiąca.

Tak sobie teraz myślę, że mam świętą w niebie. Nie piszę tego aby  pocieszyć samą siebie (bo to strasznie boli i nic nie jest w stanie mnie pocieszyć) ale dlatego, że zaraz po śmierci Mamy poczułam radość w sercu. Nie potrafię tego swoim małym rozumkiem ogarnąć mimo, że przez 5 lat studiowałam teologię. Być może dała mi znać: "nie martw się o mnie, jestem szczęśliwa".
Mama w chorobie bardzo cierpiała. Cierpiała a zarazem była niezwykle cicha i cierpliwa. Nigdy się nie skarżyła, nie miała też pretensji do Pana Boga choć wiem, że chciała żyć. Wiedziała, że umiera. Walczyła z czerniakiem złośliwym, który w ostatniej fazie zaatakował mózg. Przykro było patrzeć na osobę tak bliską sercu, tracącą świadomość, nie mogącą rozpoznać swojego wnuczka, na którego czekała i z narodzin którego tak bardzo się cieszyła. Tydzień przed śmiercią miała krótki przebłysk świadomości - pogłaskała Stasia po główce. Tak się cieszyłam! A potem było coraz gorzej i gorzej i gorzej aż do... Wierzę, że Staś ma teraz zapewnioną najlepszą opiekę prosto z nieba. Wszyscy mamy.
Mama umarła w domu otoczona bliskimi. Umarła tak cichutko i spokojnie, że nie zauważyliśmy kiedy nastąpił moment przejścia. Jakby ktoś zdmuchnął płomyczek świecy. Ale to dobrze bo te wcześniejsze dni były straszne.

Bardzo liczyłam na cud. Wszyscy liczyliśmy, właściwie to żyliśmy tylko tą myślą. Mama na niego zasługiwała ale widać, Pan Bóg miał inny plan. Wielkim pocieszeniem dla mnie jest cytat z Księgi Mądrości:
Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. (...) Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość, i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony. Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy: bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł. Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali, ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność.

Jeszcze czuję delikatny uścisk jej dłoni, widzę błękit Jej oczu, słaby uśmiech i kurze łapki pod oczami gdy się śmiała.
Mamcia będzie tutaj ze mną na blogu. W końcu wiele razy doradzała mi w kwestii szycia. Poza tym to Ona zainteresowała mnie krawiectwem bo sama uwielbiała się stroić. Była bardzo elegancką kobietą.


Niebawem moje 30-te urodziny. Chciałam świętować z rodziną i znajomymi ale teraz marzę tylko o ciszy i spokoju. Bez Mamy nie ma sensu żadne świętowanie więc chyba spędzimy ten dzień w trójkę.
Przez najbliższy rok moim kolorem przewodnim będzie czerń. Nie przepadam za nią więc pewnie będę ją łączyć z innymi kolorami. A Mamę na ostatnią drogę ubrałam w malinowo-srebrną sukienkę, którą miała na naszym ślubie. I wyglądała przepięknie, jak księżniczka.

Z tego miejsca szczególne słowa podziękowania kieruję do mojej Teściowej, która na bloga zagląda. Przez czas choroby Mamy przyjeżdżała i zajmowała się Stasiem. Dzięki temu mogłam jeździć do Mamci do szpitala nawet dwa razy w ciągu dnia a gdy wróciła do domu - zaglądać do niej, podawać lekarstwa i tak zwyczajnie pobyć z Nią. Mimo, że kolana i krzyże wysiadają Ewcia zawsze chętnie opiekowała się Stasiem a ja byłam spokojna o własne dziecko. Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję!

Na sam koniec przytoczę słowa piosenki zespołu RAZ DWA TRZY "Już":

Już nie powiesz "dobrych snów"
Twych słów
W niebie nie potrzeba już

Bądź dniem, nocą przy mnie bądź
Jak duch
Jak czarodziej dobrych snów

Czas niech płynie poprzez nas
Kto zgasł
Temu niepotrzebny czas

Głos twój ciepły ucichł głos
Już noc
Niebu niepotrzebna noc

Łzy niech płyną wyschną łzy
Więc wiesz
W niebie nie potrzeba łez

Jeśli spotkasz tych
Których znałeś idź
Mieni się wśród gwiazd
Obietnicy blask

Graj aniele ciszy graj
Twych strun
Niechaj dotknie smutek mój

Weź na drogę dobrych chwil
Kto wie
Co tam w niebie dadzą ci

Jeśli spotkasz tych
Których znałeś idź
Mieni się wśród gwiazd
Obietnicy blask

Próg przekroczyć nieba próg
Byś mógł
Pukaj aż uchylą wrót

Śpij
O wschodzie słońce drży
To nic
Już nadchodzi chłodny świt 

Nic dodać, nic ująć.

Pozdrawiam:
Sus

25 listopada 2013

Przepraszam

Przepraszam,  że nie odpisuję na Wasze e-maile i privy na Facebooku. Nie mam siły, weny i czasu. Nie wgłębiając się w temat - znaleźliśmy się w bardzo ciężkiej sytuacji. Kto wie o co chodzi ten wie i niech tak zostanie. Nie wiem co się wydarzy w przyszłości ale kto wierzący niech się pomodli o cud. Bardzo o to proszę. Tylko cud może uratować życie bliskiej mi Osoby. 

Na szczęście (odpukać w niemalowane) ze Stasiem wszystko dobrze. Rośnie, rozwija się i jest co dzień fajniejszy (popatrzcie na zdjęcia). I ma najpiękniejszy uśmiech pod słońcem... A jakie ma długie rzęsy ahhhh... To chyba po mnie. Jak ten czas leci, malec rozpoczął już 4 miesiąc swojego życia.



Z nieskrywaną zazdrością podziwiam Wasze krawieckie projekty. Szyjecie bardzo dużo i jest na co popatrzeć. Przepraszam, że nie komentuję. Żal mi serce ściska, bo sama nie mam czasu na szycie choć... choć może kiedyś...? Wiecie jak to lubiłam, żyłam szyciem, rozwijałam skrzydła szyjąc, zapominałam o problemach.
Póki co uszyłam Stasiowi jedną jedyną rzecz: porteczki z serduchami. To było jeszcze wtedy gdy było dobrze. Już z nich wyrósł. Zostawię je na pamiątkę.



Zabrzmi to dziwnie ale zauważyłam, że po pewnym czasie można oswoić tę nieznośną rację bytu, w jakimś sensie do niej przywyknąć ale nie zaakceptować - póki jest jaka jest bo gdy się zmieni to trzeba będzie życie na nowo układać. Dla Stasia, dla Męża, dla siebie. Niczego nie planuję bo człowiek coś tam sobie myśli a Pan Bóg i tak zrobi po swojemu.
Dlatego nie wiem kiedy znów zacznie działać eTasiemka.net. Nie mogę tego przewidzieć ale wiem jedno - wrócę do tego bo to dawało mi radość i spełnienie.

Raz jeszcze proszę o modlitwę. Może Pan Bóg zechce zwrócić zdrowie i będzie jak dawniej?! Wracam do swoich zajęć. Roboty jest tyle, że doby nie starcza. Trzymajcie się ciepło (u nas dziś spadł pierwszy śnieg), szyjcie dużo i z radością. Trzymam za Was kciuki.

Papa
Sus

9 maja 2013

Sukienka prezent od LoliJoo! Burda nr: 4/2009, model 110.

Dziś czuję się dobrze i dziś zrobiłam fotki w sukience-prezencie od Asi czyli od wszystkim znanej LoliJoo.

Sukienka z serii rosnę z Tobą mamo :) zachwyciła mnie gdy tylko zobaczyłam ją na blogu Asi -> KLIK. Napisałam, że chcę taką samą i już nawet zaczęłam szukać wykroju w Burdzie po czym otrzymałam wiadomość od Aśki: "mówisz i masz, nie szyj".  I tym sposobem w tempie ekspresowym zostałam szczęśliwą właścicielką przeuroczej sukienki - dzieła rąk naszej zdolnej Aśki.

 
Jak wiecie sukienka pochodzi z Burdy 4/2009, model 110 i przyznam szczerze, że gdyby nie Asia to nie zwróciłabym na nią większej uwagi - moim zdaniem na modelce nie prezentuje się najlepiej... Może to wina koloru tkaniny, z której została uszyta? A może niezbyt korzystnego (dla niej) dekoltu?

zdjęcie pochodzi ze strony burdastyle.ru

zdjęcie pochodzi ze strony burdastyle.ru

Za to na koleżance Asi wygląda przecudnie i napiszę nieskromnie że sama sobie też się w niej podobam. Wzorek na tkaninie i dobór koloru kropek jest strzałem w dziesiątkę! Na jasno szarym tle słodkie pastele :) I bardzo fajnie wygląda także w zestawieniu z legginsami.

zobaczcie jak się fajnie kropy układają :)

Co ciekawe Asia uszyła ją na mnie bez moich wymiarów :D Po prostu ciachnęła, uszyła i wysłała a ona wcale nie jest na mnie za duża - tym bardziej, że cały czas się poszerzam w brzuchu. Jeśli zajdzie taka potrzeba to minimalnie zmniejszę ją w przyszłym roku :)


Asiu vel LoloJoo raz jeszcze bardzo Ci dziękuję za ten niespodziewany prezent. Jesteś cudowną Osobą przez duże "O". Jestem szczęśliwa, że mam coś od Ciebie - to piękna pamiątka. Będę nosić z dumą i obiecuję jakoś się odwdzięczyć :] Całusy! :-*


Pozdrawiam!
Sus

26 kwietnia 2013

Chcemy więcej męskich wykrojów w Burdzie PL

Akcja o której z pewnością już słyszeliście :)

Dopełniam zatem obowiązku poinformowania moich czytelników o akcji zorganizowanej przez Longredthread i Bartka vel Bartas'a De :)
Bartek jest twarzą akcji - nie dziwota, w końcu to najpopularniejszy szyjący facet w blogosferze :]

Gwoli ścisłości chodzi o to aby nakłonić Burdę do wydania choć jednego zeszytu z męskimi wykrojami w roku.
W tym celu należy przejść na stronę -> http://meskiewykroje.blogspot.com/ i pobrać petycję w wybranym języku, którą następnie należy wysłać do redakcji Burdy na adres: burdastyle@burda.com
Nie zapomnijcie podpisać się.

Zacnym i właściwym jest także pobranie jednego z bannerków dostępnych na w/w stronie i umieszczenie go na swoim blogu w widocznym miejscu :)

Mam nadzieję, że Burda ugnie się pod naszym żądaniem i wywalczymy ten jeden dodatkowy numer z męskimi wykrojami!  Byłoby wspaniale :)




Pozdrawiam!
Sus

23 kwietnia 2013

Akcja USZYJ JASIA w IKEA Katowice


Ludzie ale CZAD!
O współpracy Natalii, która wymyśliła akcję Uszyj Jasia, z IKEA Katowice dowiedziałam się od Aśki. Mieszkam dwadzieścia kilka km od tego zacnego miasta więc pomyślałam, że mogłabym na chwilę wpaść i pomóc podczas szycia. Bagatela uszyć 584 poszewki (w trzech wymiarach) w ciągu 9 h to nie taka prosta sprawa. Szczerze mówiąc sama wątpiłam w to, że damy radę... ale UDAŁO SIĘ!

 (zdjęcie: Wiolka)

Lekko po 10:00 h Ślubny przywiózł nas (mnie i maszynę) do IKEI i usłyszał, że ok. 15:00-16:00 dam mu znać żeby po mnie przyjechał. Nie planowałam zostać do końca, długie siedzenie i szycie nie jest obecnie czymś przyjemnym ale było tak fajnie i było tak strasznie dużo pracy,  że nie chciałam zostawić dziewczyn bez pomocy. No więc zostałam do końca.


W ogóle to na początku było nas bardzo dużo bo do szycia przyłączyli się także uczniowie szkół odzieżowych a Pan konferansjer Szymon (dwa razy pomógł mi z zakleszczoną szpulką w nawijaczu - dzięki Ci człowieku!) skutecznie zachęcał kupujących i oglądających meble w IKEI do pomocy - do przygotowanych stanowisk cały czas podchodziły nowe osoby :) I wcale nie były wymagane umiejętności krawieckie! A było co robić: rwanie tkanin do odpowiednich wymiarów (IKEA udostępniła aż 500 m tekstyliów!), oszpilkowywanie podłożonych brzegów, szycie, składanie na wymiar, obszywanie na overlockach. O mamo!



Trzeba przyznać, że IKEA Katowice pod względem organizacyjnym spisała się na medal. Zadbała nie tylko o odpowiednie miejsce pracy dla nas (przygotowała maszyny i wszelkie dodatki krawieckie) ale także o to abyśmy nie padły podczas szycia. Był więc ciepły posiłek regeneracyjny, słodkie ciasteczka, kawa i wody mineralne. To naprawdę było bardzo ważne bo z godziny na godzinę sił ubywało.


Przeogromną frajdę sprawiło mi osobiste poznanie kilku bloggerek szyjących. LolaJoo przygarnęła mnie do swojego stolika więc mogłam przez jakiś czas z nią pogadać. Poznałam także Wiolettę z Szafy (pozdrowienia dla Agi!) i Zapomnianą Pracownię (dziękuję za zdjęcia!). Przyznaję się bez bicia - jestem dziwolągiem i straszkiem więc sama pierwsza nie podejdę aby się z kimś zapoznać. Dobrze, że która odważniejsza ta sama podeszła i powiedziała z jakiego jest bloga, np. Karolina z Pracowni Fantazji czy Wiolka z Pod Czwórki:) W ogóle to tak głupio że nie zapamiętałam wszystkich imion ale bardzo się cieszę, że przyjęłyście mnie do swojego grona i że mogłam z Wami szyć i gadać. Liliana na swoim blogu wszystko dokładnie opisała i wymieniła kto był, kto szył, kto pomagał -> zerknijcie: KLIK








Natalii, pomysłodawczyni akcji, należą się ogromne brawa! Dziewczyno rozpętałaś prawdziwą lawinę pomocy, akcja chwyciła od razu, dzięki Tobie robimy coś dobrego dla innych, nie dziobiemy na własną chwałę :) Natii jesteś naprawdę wielka i masz ogromne serce!! Dobro wraca jak bumerang.

No dobrze kończę i zostawiam Was ze zdjęciami autorstwa Liliany i Wioletty oraz z linkami pod którymi możecie przeczytać o przebiegu akcji (darujcie sobie czytanie komentarzy no chyba że ktoś ma niskie ciśnienie i chce je sobie skutecznie podnieść)

Radio Maryja, Gazeta Katowice, Katowice Nasze Miasto, Dziennik Zachodni, Onet
Reportaż w DDTVN
Zdjęcia made by IKEA 

Pozdrawiam i dziękuję!
Sus






19 kwietnia 2013

3 urodziny bloga

19 kwietnia 2010 roku wszystko się zaczęło - moja blogowa przygoda. W ogóle 2010 rok był wyjątkowy i szczęśliwy pod każdym względem.
A dziś, aż trudno w to uwierzyć, blog obchodzi swoje 3 urodziny :) To mało i dużo zarazem.


Nigdy nie zakładałam jakiegoś określonego czasu do którego będę sobie blogować. Ot po prostu mam o czym pisać to piszę, nie mam - nie piszę. Nie produkuję się na siłę bo wiem, że wierni czytelnicy o mnie nie zapomną.

Jak co roku chcę z tego miejsca serdecznie podziękować wszystkim moim miłym czytelnikom za to, że SĄ, że wciąż tu zaglądają choć ostatnio mniej u mnie wpisów. Po prostu JESTEŚCIE a przez to ja czuję, że to co robię ma sens i komuś się przydaje. Mam nadzieję, że nie zapomnicie o mnie jeśli na jakiś czas zniknę. Szyć na pewno nie przestanę bo to jak narkotyk - wchodzi w krew i uzależnia ;)

Dziękuję, dziękuję, dziękuję za kolejny wspólny rok. I mam nadzieję, że 19 kwietnia za rok będę mogła zamieścić kolejny wpis pt. "4 urodziny bloga" ;)


Pozdrawiam!
Sus