Będąc jednak w moim ulubionym sklepie z tekstyliami zakupiłam (a jakże) ciekawy materiał, z którego postanowiłam uszyć spódnicę. Najpierw miał to być bardziej wymyślny fason, z zakładką pośrodku, ale na szczęście coś mnie oświeciło :)

Materiał ten zwie się jakoś tak... "polar ubraniowy" i nadaje się do uszycia ciepłych żakietów, garsonek itp. Kolor wielbłądziej sierści mnie urzekł. To pierwszy ciuch w mojej szafie w tym kolorze. Krój wybrałam jednak prosty, poza tym opis w Burdzie: "w tym modelu zaszewki uszyto dla odmiany w poprzek, dzięki czemu jeszcze lepiej leży na brzuchu" zachęcił mnie do uszycia właśnie tego modelu.

Spódniczkę uszyłam bardzo szybko bo materiał się nie strzępi i nie było potrzeby obszywania brzegów zygzakiem. Jest na podszewce żeby "nie łapała się" do rajstop. Ciepła, mięciutka, przyjemna w dotyku. Koszt całościowy wyniósł ok. 7 zł.
Przepraszam za fotki, niestarannie ułożyłam ciuszek na podłodze i może wydawać się krzywy. Zapewniam, że jest prosto uszyty :)
Ubrałam ją na wypad z mężem do kina, który był dodatkiem do prezentu urodzinowego :) Następnym razem postaram się pokazać spódniczkę na sobie.


















